A- A+

A A wersja kontrastowa
Projekt Run Wisła
Projekt Run Wisła czyli bieg koło 1000km wzdłuż Wisły. „Gdyby nie przyjaciele to by nam się nie udało” mówi Alan.
fot.:
Patrizia Fagiani
dzieci nad Wisłą
Jedną ze stałych wiślanych atrakcji jest piłka plażowa, kopana, odbijana, rzucana, w każdej postaci przyjemna i uczy grupowej zabawy. To czysta przyjemność biegać na boso po rozgrzanym, miękkim piasku.
fot.:
Aleksandra Mysiorska
Jesień nad Wisłą w Warszawie
Nasza wiślana jesień
Koniec października to nasz ulubiony czas nad Wisłą... choć tak po prawdzie to nie ma takiego czasu, którego nie lubimy.
fot.:
fot. J.P.Piotrowski
Jesień nad Wisłą w Warszawie
Koniec października to nasz ulubiony czas nad Wisłą... choć tak po prawdzie to nie ma takiego czasu, którego nie lubimy.
fot.:
fot. J.P.Piotrowski
plaza
Miasto st. Warszawa realizuje szeroko zakrojony program rewitalizacji warszawskiej Wisły. Głównym jego celem jest przybliżenie rzeki mieszkańcom. Projekt „Pedałuj i płyń” obejmuje m.in. budowę i zagospodarowanie bulwarów, Multimedialnego Parku Fontann, Nadwiślańskiego Szlaku Rowerowego, plaż miejskich oraz rewitalizację Portu Czerniakowskiego. Oprócz niego Miasto prowadzi też inne działania np. budowę Pawilonu Plażowego i ochronę przyrody.
fot.:
fot.: m. st. Warszawa

Jesteś tutaj

Spotkanie z Run Wisła

 „Gdyby nie przyjaciele to by nam się nie udało” mówi Alan. Siedzimy na Schodkach nad Wisłą z Alanem i Andym pomysłodawcami Run Wisła.

Pomysł powstał ponad rok temu nad Wisłą. Spotkali się w klubie Pomost 511 i rozmawiali o bieganiu. „Jak zawsze” wtrąca Andy. Andrew Mossop z pochodzenia Szkot biega od zawsze. Ma na swoim koncie m.in. 5 maratonów, jak też 160km Ultra Asia Race. Z Alanem przyjaźnią się od wielu lat. Alan Parsons jest Anglikiem. Brał udział w m.in. 6 maratonach, Biegu Rzeźnika czy też Krwawej Pętli. Szukali kolejnego wyzwania biegowego. Bieg polegałby na pokonaniu bardzo długiej trasy od punktu A do punktu B, z przystankami pomiędzy. Alan myślał nad tym, żeby to było do Anglii do Bournemouth czyli trasa ponad 1700km. Ale w rezultacie stwierdzili, że skoro są w Polsce to zrobią to tutaj. I wybrali Wisłę. Do planu dołożyli kilka innych punktów jak: zbieranie śmieci, badanie czystości wody w Wiśle. Ważnym punktem był też aspekt społeczny. Każdy mógł dołączyć się do biegu. „Chcieliśmy przez to podnieść świadomość ludzi” mówi Alan. „Surferzy w Kalifornii dbają o swoje plaże - dodaje Andy - Tak samo my, którzy korzystamy z Wisły powinniśmy o nią dbać.” Poprzez akcje „Run Wisła” chcą to nagłośnić.

Na poważnie zaczęli się tym zajmować w listopadzie 2015r. To dawało 9 miesięcy do organizacji całego wydarzenia. 9 miesięcy na przygotowanie trasy, zorganizowanie miejsc do spania, zebranie ekipy. Do tego nawiązanie kontaktów z gminami w sprawie zbierania śmieci, czy też badania czystości wody. 9 miesięcy, żeby przygotować się na bieg o dystansie koło 1000km wzdłuż Wisły.

Z początku myśleli, że przebiegną tę trasę sami ciągnąc wózek z rzeczami za sobą. „Teraz wiemy, że to by się nie dało - mówi Alan - Czasami na trasie były takie zarośla, że trzeba było podnosić ręce do góry, żeby to przejść”. Trasa z wózkiem by była szaleństwem. Rok rzeki Wisły, przyjaciele i znajomi wspierali ich i pomagali w organizacji.

Zdecydowali, że dziennie będą pokonywać koło 40km. Co 10-15km przystawali na krótki odpoczynek z wodą i jedzeniem. Nadali takie tempo, które można utrzymać przez cały bieg. Trasę kończyli w większej miejscowości. Wszędzie witano ich serdecznie. Proponowano nocleg, jedzenie, pomagano w wyborze trasy. „Ktoś kupił nam lody - mówi Alan - To było niesamowite. Te powitania dodawały nam siły”. Ludzie się dołączali. Najwięcej, bo 25 osób dołączyło w miejscowości Opalenie. Tam jest prowadzony ośrodek terapii uzależnień „Zapowiednik”, a główną ideą jest sport. Byli też ludzie którzy dołączali na dzień, czy cztery. Z Połańca dołączył do nich Piotrek, który w rezultacie pobił rekord życiowy i zrobił z nimi 53km. „To było coś pięknego” komentuje Alan. Ta wyprawa to też historie ludzi, których łączy Wisła.

„Dzień kryzysowy to tuż przed Warszawą - mówi Andy - Nie mogłem biegać, co jakiś czas musiałem stawać i rozćwiczyć mięśnie”. Na szczęście po wizycie u fizjoterapeuty Wojciecha Długołęckiego ból zniknął. „Andy po Warszawie leciał! - mówi Alan - Dla mnie końcowy odcinek był trudny. Byliśmy z dala od fizjoterapeuty. Przez telefon podawał mi instrukcje co muszę robić, żeby rozluźnić mięśnie. Czyli tak naprawdę, co Andy musiał robić!” śmiech.

Bieg rozpoczęli 30-ego lipca. Pokonali trasę w ciągu 26 dni. Długość trasy wyniosła 1145km, co oznacza, że przebiegli o 45km więcej niż zamierzali. Zawsze na drodze były niespodzianki, coś trzeba było ominąć, coś przeskoczyć. Raz przechodzili przez kanał. „Nie był głęboki, a  byliśmy zmęczeni, żeby robić kolejne kilometry” mówi Alan. Więc go przeszli. Znali ¼ trasy wiec większość była dla nich niespodzianką.

„To nie był wyścig, żeby robić coś na siłę i żeby wygrać”  mówi Alan. „Ale Alan wygrał!” wtrąca Andrew. Oboje się śmieją. „Tak! Jak usłyszałem, że była końcówka to mi dodało sił. Ale Andy był obok” skromnie dodaje Alan.

Co dalej? Rok 2017 to Rok rzeki Wisły, ale oboje nie chcą zdradzić co planują. „Na pewno będzie coś z bieganiem i z Wisłą, ale nie chcemy już biec takiego dystansu” mówi Alan.

„Dziękujemy partnerowi Rok rzeki Wisły i wszystkim, którzy nas wspierali podczas biegu – mówi Alan - To nie jest tak, że tylko we dwójkę to zrobiliśmy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi za pomoc i wsparcie wszystkich znajomych, którzy z nami jeździli, kupili nam lody, karmili. Gdyby nie oni, to by nam się nie udało!”

 

Rozmawia Aleksandra Mysiorska

Zdjęcia udostępnione przez Patrizie Fagiani

Czy wiesz, że

warszawski odcinek Wisły jest jednym z miejsc, w których najliczniej występuje mewa śmieszka na Mazowszu. Wczesną wiosną nad rzeką gromadzi się nawet do sześciu tysięcy par. Wisła stwarza im doskonałe warunki do zakładania kolonii lęgowych, a także zimowania. Zimą śmieszki najczęściej można spotkać na wysypiskach śmieci lub przy kolektorach odprowadzających ścieki komunalne do rzeki, gdzie w tym okresie najłatwiej im zdobyć pokarm. Tym sposobem stanowią jeden z elementów naturalnego mechanizmu oczyszczania rzecznego ekosystemu.