Mosty tymczasowe na Wiśle
Po zniszczeniu mostu Zygmunta Augusta nastąpiła blisko 250-letnia przerwa w istnieniu stałej przeprawy przez warszawską Wisłę. Spowodowane było to najprawdopodobniej brakiem ekonomicznego uzasadnienia dla istnienia mostu stałego.
Transport przez Wisłę odbywał się ponownie łodziami. Wydany został kolejny, uprawniający do tego przywilej. Musiał on zostać nadany niedługo po zwaleniu się Mostu Augusta, bo już w 1620 roku pojawił się zapis w kronikach o Panu Aleksandrze Gizie, przewoźniku. Oddawał on na rzecz Króla, w ramach opłaty za przywilej, 720 złotych.
Przewozy łodziami okazywały się niewystarczające jedynie w obliczu jednego wydarzenia. Na elekcje zjeżdżało do Warszawy tylu szlachciców, że nie sposób było ich przewieźć różnego rodzaju promami. Szacuje się, że jednorazowo na elekcję mogło przybywać nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Po zniszczeniu Mostu Augusta dopiero w 1632 roku sejm konwokacyjny, zbierający się przed elekcją uchwalił co następuje:
„…Aby Obywatelom Koronnym i Wielkiego Księstwa Litewskiego z stanowisk swoich na Elekcję przyjeżdżającym, przeprawa na Wiśle, nie utrudniała, użyliśmy imć Pana Podskarbiego Koronnego, aby on, zniósłwszy się z Im-cią Panem Starostą Warszawskim, Budowniczemu Króla Jegomości poruczył most pod Warszawą publico sumptu, na statkach zbudować: do czego dwie części sumptu z Koronnego, trzecia część z Litewskiego Skarbu ma być dana…”.
Od tego czasu każdy sejm przedelekcyjny uchwalał podobną uchwałę. Po sejmie most był rozbierany. Nie patrzono przy tym na interesy mieszkańców miasta. Wynikało to z faktu, iż ciężko było z opłat za przejazdy uzbierać na remont mostu. Z opłat zwolnieni byli bowiem szlachcice przewożący towary na swój użytek. A obsługa mostu kosztowała wiele. Trzeba było bowiem zapewnić, podobnie jak w przypadku mostu stałego, straż mostową, konserwację techniczną oraz zdejmowanie mostu na czas zlodzenia i przyborów wody.
Oprócz elekcji, mosty łyżwowe budowano także w czasie wojen. Mosty stawiano między innymi w czasie „Potopu” szwedzkiego. W ciągu jednego roku, 1656, skonstruowano aż cztery takie mosty. Stawiały je kolejno: wojska szwedzkie, dwukrotnie wojska polskie oraz szwedzkie.
Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec XVIII wieku. W 1764 została uchwalona uchwała sejmowa zawierająca postanowienia umożliwiające budowę i eksploatację mostu. Wprowadzała ona obowiązek utrzymywania mostu przez Skarb Koronny, zakazywała również wprowadzania przywilejów na przewóz oraz ustanawiała straż mostową.
Most został wybudowany w ciągu kilku tygodni i nie mógł być traktowany jako stały. Został on wkrótce rozebrany. Nie zobaczymy więc mostu na obrazach Canaletta z 1770 roku.
Dopiero książę Adam Poniński, podskarbi wielki koronny, jeden z najbogatszych magnatów polskich w 1775 roku podjął się wybudowania mostu łyżwowego własnym kosztem. W zamian za wzniesienie mostu fundator miał prawo do pobierania myta przez 10 lat. Most ten stanął u wylotu ul. Bednarskiej. Budową kierowali Schroeger i Lechman.
Zarówno myto, jak i konieczność rozbierania mostu na zimę powodował negatywny odbiór mostu wśród opinii publicznej. Narzekano również na ciągłe rozbijanie się statków i tratew o gęsto rozstawione podpory. Most służył mieszkańcom miasta do upadku Rzeczypospolitej. Ostatni naczelnik powstania 4 listopada 1794 wydał rozkaz zniszczenia mostu. Nie przeszły po nim zatem wojska zaborców.
Stawianie mostów łyżwowych ponownie stało się domeną władz wojskowych. Tymczasową przeprawę postawiono na rozkaz Suworowa u wylotu Bednarskiej. Została on wysadzony przez Prusaków przed wejściem armii napoleońskiej. Dowódca tej ostatniej, marszałek Davout wybudował nowy most, który jest jednak nietrwały. Most zniosły lody już po 2 miesiącach od wybudowania. Władze francuskie ufundowały most jeszcze trzykrotnie. Pierwsze dwa zniosła powódź, a ostatni rozebrano na rozkaz księcia Poniatowskiego przed zajęciem Warszawy przez Austriaków. Co ciekawe łyżew użyto jako tratew do przewozu żywności i sprzętu do Modlina.
W okresie Królestwa Kongresowego istniały w Warszawie regularne przeprawy przez Wisłę w postaci mostów łyżwowych u wylotu ulic: Bednarskiej, Mostowej i Spadek. Były one stawiane i rozbierane zależnie od warunków panujących na rzece. Aż do wybudowania mostu Kierbedzia, to jest do roku 1864, zimą nadal funkcjonowały przeprawy promowe.
Ostatni epizod mostów tymczasowych w Warszawie to dwie wojny światowe. Zarówno w trakcie pierwszej jak i drugiej wojny światowej przechodzące wojska niszczyły mosty. Dopóki ze zniszczeń nie udało się odbudować stałych przepraw mieszkańcy korzystali z mostów pontonowych.




